...na Zielonej Wyspie
RSS
piątek, 11 maja 2012
A jednak...
wciąż mi się nie udaje... ale nadzieja jest, zdjęcia segreguję, zmniejszam... nabierają mocy prawnej ;).
00:32, mpjmaliccy
Link Dodaj komentarz »
sobota, 24 marca 2012
Wiosna...
... a zatem pora obudzić się z zimowego snu i znów coś napisać, szkoda tylko, że doba nie ma jeszcze kilku dodatkowych godzin, a dzisiaj ma jeszcze jedną mniej. A zatem tylko zajawka, a jutro może coś więcej :)
22:31, mpjmaliccy
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 20 listopada 2011
...
czas tak szybko pędzi, tak dawno nie było żadnego wpisu, ani zdjęcia... Ciągle czasu brak, chyba się starzeję, umówmy się że zrobię tę zajawkę, a wieczorem postaram się dokończyć. Musi być przecież relacja z dwóch wizyt naszych przyjaciół, oraz z postępów dzieciaków i Luśki, która już nie tak długo skończy pierwszy roczek...

Wizyta nr 1 nasi przyjaciele z Jasła, wciąż wspominamy, było nam bardzo miło, dzieciaki tęsknią za kompanami do zabawy, a my do rozmowy. Mamy nadzieję, że do rychłego zobaczenia, a nie za kolejne 2 lata.



Anika księżniczka, Ania baletnica i kolorowanki....



Goście numer 2, przyjaciele z Przemyśla ( w tym sezonie, niech żyje Podkarpacie).



W listopadzie też można budować zamki z piasku na plaży.



Dzieciarnia pod drzewem, tzn. dzieci i młodzież ;)



A to niezapowiedziani goście, domagali się słodyczy, zabraliśmy im zdjęcie.



Mówiłam już, że zawsze chciałam mieć bliźniaki?



Pierworodny :)



Modelka :)



Franio Wędrowniczek.



Najmłodsza Pocieszka



Rowerowa podróż z całą rodzinką.


Sporą mamy wannę co?



A co do postępów dzieciaków, to Jasio i Ania już uczą nas angielskiego, ich akcent jest niesamowity, tylko, że jak wrócimy do Polski trzeba im będzie znaleźć native speakera o korzeniach w Donegalu. Super się dogadują, zarówno po polsku i po angielsku, wymyślają zabawy, zarówno chłopacko-samochodowe, jak i kotkowo-domowe. Franiuś jak tylko bardziej się ośmieli, to też nie będzie w niczym od nich odstawał, bo jak widać, Anię niedługo już przerośnie. Lusieńka ma 2 ząbki czworakuje dookoła, a przy ścianach nawet na dwóch nogach, wesoła i towarzyska, choć trochę poobijana. Wszyscy ją tak kochają i chcą się nią bawić, że trzeba trochę uważać, ale złośliwie nic jej jeszcze nie zrobili. Szykujemy się na pierwsze urodzinki młodszej księżniczki, mamy nadzieję, że w Polsce.

A ja jeszcze do piątku słomiana wdowa z jedynie trójką dzieci z utęsknieniem czekam na moich chłopaków, którzy szykują i malują nasz domek :)
10:43, mpjmaliccy
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 22 września 2011
...przekaż dalej
...http://zrob1malykrok.pl/ 

Niesamowite siostry, taka ładna strona internetowa i podjęły się takiego dzieła, diecezja przemyska...tam ludzie na prawdę wierzą, może dzięki takiemu zapleczu modlitewnemu? 

No właśnie jeszcze nic nie napisaliśmy o naszej tegorocznej oazie w Heluszu, nie tak daleko od Jarosławia? Przyjdzie czas...
00:25, mpjmaliccy
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 15 września 2011
Babcia wyjechała...
...coby się lepiej zaopiekować dziadkiem ;) i zostawiła nas na pastwę losu :( -żartuję oczywiście- jakoś sobie radzimy, chociaż dzieci tęsknią.



 Starsi 9.30-14, są w szkole, a młodsi mają wtedy rodziców tylko dla siebie. Po szkole, zamiana mundurków, obiad, lekcje, spacer i już kolacja i do łóżka. Jak tylko nie pada dzieci jeżdżą na rowerkach, ja natomiast pcham wózek, jakoś nie ośmieliłam się włożyć Luśki do rowerowego siedzonka, chyba jeszcze trochę za młoda.



 W niedzielę wieczorkiem przestało padać i wybraliśmy się na krótki rowerowy spacer, niestety wiatr był dość mocny i Jasio miał mały wypadek... z brody kapała mu krew i Franiuś smiał się, że to Mikołaj... Obyło się bez szycia, ale specjalne plastry trochę zawiodły, bo rana zaczęła się ślimaczyć... No ale dumna jestem z syna, że dzielnie to wszystko znosi i nawet umiał po angielsku powiedzieć, co mu się stało :) W ogóle coraz lepiej mówi po angielsku, Ania też... choć ona częściowo wymyśla i tylko zmienia końcówki polskich wyrazów, albo śmiesznie akcentuje, ale czasem zdarzy jej się powiedzieć coś poprawnie.


 Franiuś natomiast żywioł niesamowity, biega, jeździ na rowerze, wspina się skacze, gada, wrzeszczy, bije się z bratem i siostrą i je wszystko, dosłownie, wszystko, co mu się daje. Oby Jasio i Ania zapatrzyli się w tym na niego... A Lusieńka ma już dwa ząbki, coraz lepiej siedzi, turla się, kręci i pełza do tyłu, zajmuje pozycję do raczkowania, ale jeszcze nie ruszyła. Cudni są wszyscy. :)





A na zakończenie mój nowy image.


00:42, mpjmaliccy
Link Komentarze (1) »
czwartek, 01 września 2011
Pierwszy dzień szkoły...
Fotoreportaż:









22:01, mpjmaliccy
Link Komentarze (8) »
środa, 03 sierpnia 2011
Skoczyliśmy z powrotem do Irlandii...
16:10, mpjmaliccy
Link Komentarze (2) »
niedziela, 19 czerwca 2011
Miesiąc później...
...wstawiłam filmik z naszego życia codziennego. Tak mniej więcej to wszystko wygląda, jak jesteśmy w domu i pada deszcz...
http://www.youtube.com/watch?v=pxk1S1fER5k

W poniedziałek lecimy do Polski, tam będziemy mieć mniejszy dostęp do sieci, więc nie spodziewam się nic wstawić, a zatem małe nadrobienie zaległości z zeszłego miesiąca. 
Parę fotek z ostatniego pobytu w Polsce, Wielkanoc z kuzynami






Franuś pożegnał się z pieluszką, zdarzają się jeszcze wpadki, ale pieluszek już nie używamy :) Jeszcze tylko jakieś niecałe dwa latka i może w końcu pożegnamy się z nimi zupełnie... Franuś do tego stopnia naśladuje starsze rodzeństwo i rodziców też, że nie chce używać nocniczka, tylko od razu duży wc-et. Tym lepiej, to wynoszenie i wylewanie, zwykle nie kończyło się zbyt dobrze. Poza tym coraz więcej mówi, całe opowiadania. Nie wypowiada jednak pierwszych sylab, więc czasem trudno go zrozumieć. Np: Tata acy, znaczy Tata w pracy, albo amo opa bumbum łiii ypko edzie. Mamo popatrz bumbum, czyli auto, szybko jedzie, a łii to z górki. :)



Ania skończyła 4 latka, skończyła też przedszkole i od września idzie do, jak tu mówią DUŻEJ szkoły. Dostaliśmy obszerny opis tego, co Ania robiła w przedszkolu i potwierdziło się, co już wiedzieliśmy, że Ania pragnie jak dorośnie zostać księżniczką. Powiedziała o tym swojej pani w przedszkolu po angielsku, więc chyba wie, co mówi ;). 


a tu rośnie druga księżniczka


Jasio skończył 6 lat, wypadły mu już cztery mleczne zęby... Coraz ładniej czyta i pisze, jesteśmy bardzo dumni z jego postępów w szkole. Inne dzieci w jego klasie uczą się po prostu czytać, pisać, liczyć, Jasio przy tym wszystkim uczy się nowego języka. Słyszeliśmy jak rozmawia z kolegami i jesteśmy w szoku, że tak dobrze sobie radzi.



Oboje mieli wspólne przyjęcie urodzinowe, na które zaproszeni byli koledzy z klasy i koleżanki z przedszkola, myślę, że impreza była udana, Tatuś był wodzirejem, a mamusia zajmowała się pozostałymi kwestiami organizacyjnymi.





Poniżej obowiązkowa, choć raz w roku wycieczka do Glenveagh National Park.






No właśnie mamusia walcząc z depresją była u fryzjera...dwa razy...jest coraz gorzej, zaczynam myśleć, że właśnie przez to mam tą depresję... We wtorek idę trzeci raz, już w Polsce, mam nadzieję, że to pomoże. A już za tydzień,  po 8 latach przerwy, teraz z czwórką dzieci, jedziemy na pierwszy turnus, pierwszy stopień Oazy Rodzin... Już się nie możemy doczekać. Paweł przyleci za tydzień prosto do Rzeszowa, a stamtąd już tylko godzinka drogi na łoazę...SUPER :)


Lusieńka ma już 5 miesięcy, babcia dba, żeby poza cycem zjadała 3-4 małe posiłeczki: kaszka, zupka, owocki, znowu kaszka... Dożywiona coraz częściej przesypia noce. Chwała Panu.
Bez babci jak na razie pomimo tego, że nie wróciłam jeszcze do pracy byłoby nadal trudno, więc wraca z nami pod koniec lipca, na pewno na miesiąc, potem zobaczymy... 

Na koniec zdjęcia ze spacerków, rozwija się przyjaźń naszych dzieci z końmi, odwiedzają je codziennie.






Tutaj Lusieńka pierwszy raz na huśtawce:


 
a tutaj pamiątka z dwudniowego w tym roku lata:


00:53, mpjmaliccy
Link Komentarze (1) »
piątek, 13 maja 2011
I już maj...
Wielkanoc spędziliśmy w Polsce, większa część naszej rodziny, tylko tata przyjmował gości...Pierwsze święta w Polsce od 7 lat, cudnie było pośpiewać w kościele i wielkopostne pieśni i wielkanocne Alleluja! Nawet dzieci w kościele zachowywały się zupełnie inaczej.  Weekend majowy byliśmy już podzieleni na chłopaki i dziewczyny. Oni na wyspie, my na kontynencie. Każdy był w domu, tyle, że w różnych krajach. Tam dom Twój, gdzie serce Twoje... Nasze jakieś takie podzielone... Dobrze, że teraz przyleciała do nas babcia, bo byłoby za ciężko. Przyleciała sama z chłopakami-dobra robota. :)  



My dziewczyny dołączyłyśmy na ostatnie dwa dni pobytu naszych gości, było wesoło... Dziękujemy i zapraszamy znów.







00:02, mpjmaliccy
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 07 kwietnia 2011
Kwiecień plecień...
...trochę chmur, trochę słońca, jak w przysłowiu i jak w piosence. Dzięki temu nasze zdrowe już dzieci stały się dziećmi znowu zakipiałymi i kaszlącymi. Najbardziej żal Lusieńki, której też to nie omija, ale nie sposób utrzymać ją z dala, od reszty gromady, która przecież ją tak kocha...
Bywa ciężko...każde z osobna, kochane jak nie wiem co, ale wszyscy razem... to czasem za dużo na nas dwoje, żadna mądra zasada nie mówi co robić z czwórką wciąż małych, a mających różne potrzeby dzieci... dobrze, że ciotka-klotka czasem wspomoże...
Wywiało nas dziś nad ocean i dopiero jutro się okaże czy na dobre nam to wszystkim wyjdzie, choć wrażenia estetyczne były nieziemskie, wiatr chciał urwać nam głowy, ale światło było pierwszorzędne.



Tutaj trochę wcześniej na ogródku, Lusi trochę za mała?



Nowy pomysł Tatusia, dzieci są zachwycone



A tu kto pamięta bardzo podobne zdjęcie?



Kto nie pamięta, niech zajrzy na wrzesień 2007.
Uff, koniec, publikuję bo już trzy razy mi zjadło wrrr.


23:35, mpjmaliccy
Link Komentarze (6) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 27