|
piątek, 11 maja 2012
A jednak...
wciąż mi się nie udaje... ale nadzieja jest, zdjęcia segreguję, zmniejszam... nabierają mocy prawnej ;).
sobota, 24 marca 2012
Wiosna...
... a zatem pora obudzić się z zimowego snu i znów coś napisać, szkoda tylko, że doba nie ma jeszcze kilku dodatkowych godzin, a dzisiaj ma jeszcze jedną mniej. A zatem tylko zajawka, a jutro może coś więcej :)
niedziela, 20 listopada 2011
...
czas tak szybko pędzi, tak dawno nie było żadnego wpisu, ani zdjęcia... Ciągle czasu brak, chyba się starzeję, umówmy się że zrobię tę zajawkę, a wieczorem postaram się dokończyć. Musi być przecież relacja z dwóch wizyt naszych przyjaciół, oraz z postępów dzieciaków i Luśki, która już nie tak długo skończy pierwszy roczek... Wizyta nr 1 nasi przyjaciele z Jasła, wciąż wspominamy, było nam bardzo miło, dzieciaki tęsknią za kompanami do zabawy, a my do rozmowy. Mamy nadzieję, że do rychłego zobaczenia, a nie za kolejne 2 lata. ![]() Anika księżniczka, Ania baletnica i kolorowanki.... ![]() Goście numer 2, przyjaciele z Przemyśla ( w tym sezonie, niech żyje Podkarpacie). ![]() W listopadzie też można budować zamki z piasku na plaży. ![]() Dzieciarnia pod drzewem, tzn. dzieci i młodzież ;) ![]() A to niezapowiedziani goście, domagali się słodyczy, zabraliśmy im zdjęcie. ![]() Mówiłam już, że zawsze chciałam mieć bliźniaki? ![]() Pierworodny :) ![]() Modelka :) ![]() Franio Wędrowniczek. ![]() Najmłodsza Pocieszka ![]() Rowerowa podróż z całą rodzinką. ![]() Sporą mamy wannę co? ![]() A co do postępów dzieciaków, to Jasio i Ania już uczą nas angielskiego, ich akcent jest niesamowity, tylko, że jak wrócimy do Polski trzeba im będzie znaleźć native speakera o korzeniach w Donegalu. Super się dogadują, zarówno po polsku i po angielsku, wymyślają zabawy, zarówno chłopacko-samochodowe, jak i kotkowo-domowe. Franiuś jak tylko bardziej się ośmieli, to też nie będzie w niczym od nich odstawał, bo jak widać, Anię niedługo już przerośnie. Lusieńka ma 2 ząbki czworakuje dookoła, a przy ścianach nawet na dwóch nogach, wesoła i towarzyska, choć trochę poobijana. Wszyscy ją tak kochają i chcą się nią bawić, że trzeba trochę uważać, ale złośliwie nic jej jeszcze nie zrobili. Szykujemy się na pierwsze urodzinki młodszej księżniczki, mamy nadzieję, że w Polsce. A ja jeszcze do piątku słomiana wdowa z jedynie trójką dzieci z utęsknieniem czekam na moich chłopaków, którzy szykują i malują nasz domek :)
czwartek, 22 września 2011
...przekaż dalej
...http://zrob1malykrok.pl/ Niesamowite siostry, taka ładna strona internetowa i podjęły się takiego dzieła, diecezja przemyska...tam ludzie na prawdę wierzą, może dzięki takiemu zapleczu modlitewnemu? No właśnie jeszcze nic nie napisaliśmy o naszej tegorocznej oazie w Heluszu, nie tak daleko od Jarosławia? Przyjdzie czas...
czwartek, 15 września 2011
Babcia wyjechała...
...coby się lepiej zaopiekować dziadkiem ;) i zostawiła nas na pastwę losu :( -żartuję oczywiście- jakoś sobie radzimy, chociaż dzieci tęsknią. ![]() Starsi 9.30-14, są w szkole, a młodsi mają wtedy rodziców tylko dla siebie. Po szkole, zamiana mundurków, obiad, lekcje, spacer i już kolacja i do łóżka. Jak tylko nie pada dzieci jeżdżą na rowerkach, ja natomiast pcham wózek, jakoś nie ośmieliłam się włożyć Luśki do rowerowego siedzonka, chyba jeszcze trochę za młoda. ![]() W niedzielę wieczorkiem przestało padać i wybraliśmy się na krótki rowerowy spacer, niestety wiatr był dość mocny i Jasio miał mały wypadek... z brody kapała mu krew i Franiuś smiał się, że to Mikołaj... Obyło się bez szycia, ale specjalne plastry trochę zawiodły, bo rana zaczęła się ślimaczyć... No ale dumna jestem z syna, że dzielnie to wszystko znosi i nawet umiał po angielsku powiedzieć, co mu się stało :) W ogóle coraz lepiej mówi po angielsku, Ania też... choć ona częściowo wymyśla i tylko zmienia końcówki polskich wyrazów, albo śmiesznie akcentuje, ale czasem zdarzy jej się powiedzieć coś poprawnie. ![]() Franiuś natomiast żywioł niesamowity, biega, jeździ na rowerze, wspina się skacze, gada, wrzeszczy, bije się z bratem i siostrą i je wszystko, dosłownie, wszystko, co mu się daje. Oby Jasio i Ania zapatrzyli się w tym na niego... A Lusieńka ma już dwa ząbki, coraz lepiej siedzi, turla się, kręci i pełza do tyłu, zajmuje pozycję do raczkowania, ale jeszcze nie ruszyła. Cudni są wszyscy. :) ![]() ![]() A na zakończenie mój nowy image. ![]()
czwartek, 01 września 2011
środa, 03 sierpnia 2011
niedziela, 19 czerwca 2011
Miesiąc później...
...wstawiłam filmik z naszego życia codziennego. Tak mniej więcej to wszystko wygląda, jak jesteśmy w domu i pada deszcz... http://www.youtube.com/watch?v=pxk1S1fER5k W poniedziałek lecimy do Polski, tam będziemy mieć mniejszy dostęp do sieci, więc nie spodziewam się nic wstawić, a zatem małe nadrobienie zaległości z zeszłego miesiąca. Parę fotek z ostatniego pobytu w Polsce, Wielkanoc z kuzynami ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Franuś pożegnał się z pieluszką, zdarzają się jeszcze wpadki, ale pieluszek już nie używamy :) Jeszcze tylko jakieś niecałe dwa latka i może w końcu pożegnamy się z nimi zupełnie... Franuś do tego stopnia naśladuje starsze rodzeństwo i rodziców też, że nie chce używać nocniczka, tylko od razu duży wc-et. Tym lepiej, to wynoszenie i wylewanie, zwykle nie kończyło się zbyt dobrze. Poza tym coraz więcej mówi, całe opowiadania. Nie wypowiada jednak pierwszych sylab, więc czasem trudno go zrozumieć. Np: Tata acy, znaczy Tata w pracy, albo amo opa bumbum łiii ypko edzie. Mamo popatrz bumbum, czyli auto, szybko jedzie, a łii to z górki. :) ![]() Ania skończyła 4 latka, skończyła też przedszkole i od września idzie do, jak tu mówią DUŻEJ szkoły. Dostaliśmy obszerny opis tego, co Ania robiła w przedszkolu i potwierdziło się, co już wiedzieliśmy, że Ania pragnie jak dorośnie zostać księżniczką. Powiedziała o tym swojej pani w przedszkolu po angielsku, więc chyba wie, co mówi ;). ![]() a tu rośnie druga księżniczka ![]() Jasio skończył 6 lat, wypadły mu już cztery mleczne zęby... Coraz ładniej czyta i pisze, jesteśmy bardzo dumni z jego postępów w szkole. Inne dzieci w jego klasie uczą się po prostu czytać, pisać, liczyć, Jasio przy tym wszystkim uczy się nowego języka. Słyszeliśmy jak rozmawia z kolegami i jesteśmy w szoku, że tak dobrze sobie radzi. ![]() Oboje mieli wspólne przyjęcie urodzinowe, na które zaproszeni byli koledzy z klasy i koleżanki z przedszkola, myślę, że impreza była udana, Tatuś był wodzirejem, a mamusia zajmowała się pozostałymi kwestiami organizacyjnymi. ![]() ![]() Poniżej obowiązkowa, choć raz w roku wycieczka do Glenveagh National Park. ![]() ![]() ![]() ![]() No właśnie mamusia walcząc z depresją była u fryzjera...dwa razy...jest coraz gorzej, zaczynam myśleć, że właśnie przez to mam tą depresję... We wtorek idę trzeci raz, już w Polsce, mam nadzieję, że to pomoże. A już za tydzień, po 8 latach przerwy, teraz z czwórką dzieci, jedziemy na pierwszy turnus, pierwszy stopień Oazy Rodzin... Już się nie możemy doczekać. Paweł przyleci za tydzień prosto do Rzeszowa, a stamtąd już tylko godzinka drogi na łoazę...SUPER :) ![]() Lusieńka ma już 5 miesięcy, babcia dba, żeby poza cycem zjadała 3-4 małe posiłeczki: kaszka, zupka, owocki, znowu kaszka... Dożywiona coraz częściej przesypia noce. Chwała Panu. Bez babci jak na razie pomimo tego, że nie wróciłam jeszcze do pracy byłoby nadal trudno, więc wraca z nami pod koniec lipca, na pewno na miesiąc, potem zobaczymy... Na koniec zdjęcia ze spacerków, rozwija się przyjaźń naszych dzieci z końmi, odwiedzają je codziennie. ![]() ![]() Tutaj Lusieńka pierwszy raz na huśtawce: ![]() a tutaj pamiątka z dwudniowego w tym roku lata: ![]()
piątek, 13 maja 2011
I już maj...
Wielkanoc spędziliśmy w Polsce, większa część naszej rodziny, tylko tata przyjmował gości...Pierwsze święta w Polsce od 7 lat, cudnie było pośpiewać w kościele i wielkopostne pieśni i wielkanocne Alleluja! Nawet dzieci w kościele zachowywały się zupełnie inaczej. Weekend majowy byliśmy już podzieleni na chłopaki i dziewczyny. Oni na wyspie, my na kontynencie. Każdy był w domu, tyle, że w różnych krajach. Tam dom Twój, gdzie serce Twoje... Nasze jakieś takie podzielone... Dobrze, że teraz przyleciała do nas babcia, bo byłoby za ciężko. Przyleciała sama z chłopakami-dobra robota. :) ![]() My dziewczyny dołączyłyśmy na ostatnie dwa dni pobytu naszych gości, było wesoło... Dziękujemy i zapraszamy znów. ![]() ![]() ![]()
czwartek, 07 kwietnia 2011
Kwiecień plecień...
...trochę chmur, trochę słońca, jak w przysłowiu i jak w piosence. Dzięki temu nasze zdrowe już dzieci stały się dziećmi znowu zakipiałymi i kaszlącymi. Najbardziej żal Lusieńki, której też to nie omija, ale nie sposób utrzymać ją z dala, od reszty gromady, która przecież ją tak kocha... Bywa ciężko...każde z osobna, kochane jak nie wiem co, ale wszyscy razem... to czasem za dużo na nas dwoje, żadna mądra zasada nie mówi co robić z czwórką wciąż małych, a mających różne potrzeby dzieci... dobrze, że ciotka-klotka czasem wspomoże... Wywiało nas dziś nad ocean i dopiero jutro się okaże czy na dobre nam to wszystkim wyjdzie, choć wrażenia estetyczne były nieziemskie, wiatr chciał urwać nam głowy, ale światło było pierwszorzędne. ![]() Tutaj trochę wcześniej na ogródku, Lusi trochę za mała? ![]() Nowy pomysł Tatusia, dzieci są zachwycone ![]() A tu kto pamięta bardzo podobne zdjęcie? ![]() Kto nie pamięta, niech zajrzy na wrzesień 2007. Uff, koniec, publikuję bo już trzy razy mi zjadło wrrr. |
Archiwum
O autorze
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Przyjazne Blogi
Święci
|